BLOG

DLACZEGO NIE MOŻESZ ODEJŚĆ I JAK TO ZROBIĆ SKUTECZNIE

Kiedy zaczynamy myśleć o rozstaniu to najczęściej znaczy, że nazbierało się w nas za dużo zranień albo rozczarowań. Bilans cierpienia do satysfakcji wychodzi ujemny, a to rodzi obawy o przyszłość, która jest naturalną, instynktowną, wręcz odruchową reakcją troski o swój los. Rozstanie jest zadbaniem o siebie i stworzeniem sobie szansy na nowy, lepszy, bardziej spełniający związek. Szansa na coś lepszego w naszej głowie. 

Co jednak jeśli pomimo świadomości cierpienia oraz braku zadowolenia w związku nie odchodzimy? Tkwimy i czekamy nie wiadomo na co? Co nas trzyma? Co nie pozwala zamknąć rozdziału i iść przed siebie? 

Jest wiele teorii i filozofii, które mogą to tłumaczyć, ale mnie interesują konkretne mechanizmy. A szczególnie spośród wszystkich ten atawistyczny. On najczęściej udziela mi najwięcej odpowiedzi z wielu poziomów jednocześnie. Jest fundamentem zachowań u każdego z nas. Jest logiczny i otwiera oczy. Nie ma możliwości przy nim oszukać się, coś naciągnąć. ujawnia prawdę najbardziej obiektywną. Opowiem Ci o nim. To na tej wiedzy oparta jest Metoda Ok, może tak być!© dzięki której codziennie pomagam komuś przejść rozstania lub postanowić o rozstaniu i uwolnić się z toksycznego związku. 

Opiszę dwa najczęściej występujące scenariusze, w których najmocniej przejawia się mechanizm nas interesujący. 

 

PIERWSZY – iluzja źródła

Jeśli coś spełnia Twoje potrzeby to trwasz przy tym. Jeśli w końcu trafiłeś na źródło wody to trwasz przy nim. Jeśli miałbyś odejść to systemy obronne wariują i wręcz sugerują Ci szaleństwo. „Chyba zwariowałeś, że chcesz odejść” słyszysz w głowie!  Jak możesz odejść od źródła wody? Przecież nie wiesz kiedy znajdziesz następne i czy w ogóle znajdziesz. Nie wolno Ci. Skoro już coś masz to znaczy, że trzeba przy tym trwać. tak działa organizm atawistycznie. Trzyma się korzyści. Będzie chciał istnieć przy źródle wody nawet jeśli piją z niego też krokodyle…

Teraz zapytasz mnie: „No dobra, ale ja tak naprawdę nie mam wcale takich korzyści z tej osoby ani emocjonalnych, ani materialnych, a trudno mi się rozstać. Wcale nie ma tak wiele tej wody źródlanej. I co teraz panie mądralo? Jak mam to rozumieć?” 

Już odpowiadam. Nie ważne czy trafiłeś na realne źródło czy masz tylko wyobrażenie o tym, że to źródło istnieje. Twój organizm pragnie go i zrobi dużo, aby przy nim pozostać. Nie ważne czy trafiłeś na człowieka, który spełnia Twoje potrzeby chwilowo, od czasu do czasu, czy wierzyłeś w to, że kiedyś je spełni. Często nie jesteśmy z ludźmi lecz z ich wyobrażeniami. Znaleźliśmy kogoś kto według nas ma potencjał, ale potencjał to nie realny człowiek. Najprościej rzecz ujmując okłamujemy się i to srogo.

Ile razy to słyszałem od klientów jak wspaniały człowiek z jego partnera, jak dobry, jak wspierający, jak idealny wręcz, a jak zapytałem o fakty to nagle czar prysł. Budziło się przerażenie na twarzy tej osoby i łzy. Tak uruchamia się bowiem zrozumienie tego kim realnie jest ta druga osoba w porównaniu do marketingu jakim żyjemy na jej temat, który zresztą sami tworzymy, aby wyprzeć jak bardzo nie pasuje nam wiele rzeczy, a szczególnie jeśli te rzeczy skłaniają nas do myśli o odejściu. Świetnie siebie okłamujemy aby pozostać przy iluzyjnym źródełku. Wmawiamy to sobie, innym. Czujemy w środku przy tym straszny wstyd, od którego też odwracamy głowę.

Nie wiesz jak to jest? Lepiej mieć wróbla w garści niż gołębia na dachu… No to masz. Wróbla. A jeszcze jak wróbel wmawia Ci, że lepszego nie spotkasz to… sam wiesz co Ci będę pisał. 

Zaczyna budzić się świadomość w kliencie tego, że cały czas wierzy, ze jego partner stanie się taki jakim by „mógł”. Bo takim bywał na początku związku, bo takim bywał kiedy się starał, bo ma to w sobie, a przynajmniej się tak prezentował. Może sami sobie to dopowiedzieliśmy? Przecież on umie! Wierzę w niego! 

Ja: „Nie proszę Pani, Pani wierzy w wizje o nim. Musi to Pani zrozumieć. Pani boi się tak naprawdę widzieć prawdę i karmi się Pani tymi wizjami przeciągając to i mocniej przywiązując się do tych wizji – lecz będzie Pani myślała, że do niego. Będzie Pani myślała, że musi Pani go na prawdę kochać skoro nie może odejść… a to tylko wmawianie sobie kłamstw.”

Każdy człowiek ma w sobie wzorce, które mogą zaistnieć, ale to nie znaczy, że są one integralną częścią osobowości tego człowieka. Często jest jedynie chwilowym wzlotem, aby zrobić wrażenie, wzbudzić w kimś zaufanie, miłość czyli uwieść, zmanipulować czy wpłynąć. Robiąc to bardziej lub mniej świadomie. Kiedy potrzebują coś uzyskać lub pokazać się to są żywym wyobrażeniem spełniającym oczekiwania drugiej osoby. Prawda jest taka, że to postawa chwilowa, a potem jednak przejmuje kontrolę głębszy i mocniejszy wzorzec. I co dalej? 

Oszukana osoba żyje nadzieją, że jednak ten lepszy człowiek mieszkający i wychylający się od święta jednak wygra. Jasne zawsze jest taka szansa, ale dzięki żmudnej, mozolnej pracy nad sobą, której ta osoba oczywiście nie wykona, bo nie widzi sensu, albo jest tak arogancka, że nie widzi potrzeby wprowadzać w sobie trwałe zmiany lub jest nimi zwyczajnie przerażona. łatwiej wtedy czarować od czasu do czasu by nie pozostać samotnym i dalej wzbudzać nadzieje mydląc oczy, przywiązując do siebie ludzi, którym szczerze zależy. 

 

ORGANIZM ZMUSZA DO POZOSTANIA (używa do tego lęku)

Twój organizm będzie Cię zmuszał do pozostania przy tej osobie tylko dlatego, że dostał kilka razy coś co mu pasowało, a przecież ten drugi człowiek wiedział co Ci dać, poznawał Ciebie, uczył się, słuchał, sam mówiłeś i dawał Ci to kiedy miał taki interes lub z tego samego powodu lda której Ty widzisz więcej niż jest – z lęku przed porzuceniem, przed samotnością. W tym cały problem właśnie. Ta osoba oszukuje Ciebie karmiąc Twój organizm słowami, dotykiem, podarunkami, obietnicami! To na nas działa nawet kiedy świadomie to odrzucamy, a potem to już nasz organizm zarządza naszą psychiką emocjami. Przeciwstawić się temu jest bardzo trudno. Dlatego często piszę się w „dwóch głowach”. Jedna zaprzecza drugiej. Jedna kocha i pragnie, trzyma się wyobrażeń, a druga nienawidzi i chce wolności. To trudne. Bez pracy nad emocjami nie da się wyjść z tego. Nie da się mieć jednej głowy. 

Wmawiamy sobie, że powinniśmy zostać. Nawet jak jest tragedia. Oszukiwany jest Twój organizm po przez tworzenie mu iluzji spełniania jego potrzeb. Obietnica jest traktowana tak samo jak realne doświadczenie posiadania czegoś. Nadzieja tworząca się wtedy infekuje jak wirus. Mózg jest ślepy i tylko pragnie. Widzi swoją śmierć na myśl odejścia od źródła i tak też często czujemy się. Mamy wrażenie, że umrzemy bez tej osoby, umrzemy w samotności i nigdy nie znajdziemy innego źródła. Tak działa atawizm. Jest bezwzględny, matematyczny, logiczny (choć z naszego punktu widzenia ta logika to szaleństwo). 

Widziałeś kiedyś dziecko, które widząc zabawki na regałach ma oczy jak pięć złotych (zobaczył siebie kapiącego się w zabawkach do końca życia), a kiedy dochodzi do niego, że nic z tego nie będzie jego popada w rozpacz, panikę, agresję, pada na ziemię i wierzga w spazmach? To idealny przykład działania organizmu, który walczy o swój narkotyk. A przecież nie miał w rękach żadnej zabawki nawet… I czym to się różni od osoby, która widziała w człowieku coś czego nie ma (albo ten ktoś pokazał, ze to ma lub zagrał to dla niej), a potem doszło do niej, że nie będzie tego miała? Nie dopuszcza tego. Prędzej siebie obwini, za to, że nie jest dość dobra, by to mieć, by się dla niej ktoś zmienił. Tutaj wychodzi problem z samooceną.

Prawda jest taka, że to jej zaniżona samoocena od początku uszykowała taki scenariusz bo to przecież nie pierwszy raz prawda? Ta niska samoocena każe projektować na ludzi różne rzeczy i w szczególności wierzyć w różne rzeczy, które zapewniły by nareszcie nasze szczęście. Uzależnianie się od drugich osób to silna cecha osób z zaniżoną samooceną. On mnie uszczęśliwi. Tak on jest moim życiem. Nic dziwnego w takim razie, że nie mogę odpuścić.

Wiosek: Dla Ciebie to szalone co szykuje Ci atawizm, a dla atawizmu to co Ty uważa i chcesz jest szalone. Jak z tym żyć? To proste choć jednocześnie trudne – sprawdzić! Sprawdzić jaka jest prawda! Odważyć się i odkryć prawdę. Trzymać się logiki szczególnie tam gdzie są toksyczne relacje i emocje. 

Polecam bardzo przeczytać ten WPIS o tym jak „odrzucenie może rodzić obsesję”  –  Wyjaśnia on te zależności jeszcze bardziej.

 

DRUGI – realne źródło

Jeśli jest dobrze to nie chcesz odchodzić, nie chcesz kończyć, chcesz trwać. Kąpać się, mieć, jeść, smarować się tym, nacierać się, łączyć z tym, utożsamiać. Szybko przyzwyczajasz się do tego co dobre, co spełnia oczekiwania, jest pewne i bezpieczne. Staje się to osią, wokół której budujesz swoją rzeczywistość. Kto w końcu nie układa sobie życia pod związek, a tym bardziej jeśli ten związek jest dobry?

Kiedy coś się dzieje i zachwiana zostaje stała dostawa dobrobytu to włącza się lęk przed brakiem, przed wyschnięciem źródła. Najpierw będzie lęk, a potem bezradność, by w końcu ujawniła się panika. Wpadamy w nią kiedy tracimy kontrolę nad drugim człowiekiem, a tak naprawdę nad tym co dzięki niemu mieliśmy – nad źródłem. Stajemy nagle w obliczu utraty, głodu i finalnie zagrożenia naszego życia – a przynajmniej tak będzie to widział organizm. 

Dlaczego organizm tak to widzi? Bo wizja utraty czegoś dobrego to wizja podążania do czegoś niedobrego. Czarne i białe. Esencja inteligencji organizmu. Podążanie do czegoś niedobrego jest drogą do unicestwienia, to anty życie to odwrotność tego co niesie wyobrażenie dobrego życia. To śmierć dotychczasowej wizji przyszłości tak pieczołowicie codziennie podlewanej mieszanką nadziei i wiary, a czasem pewności i obietnicy. 

Bół utraty jest nieznośny. Czujemy się tak jakby tylko ta druga osoba mogła nas z niego uwolnić, dać odtrutkę. Jedna wiadomość, jedno słowo, spojrzenie, uśmiechnięty emotikon ratuje życie. jednocześnie utwierdza nas, żę rzeczywiście nie możemy żyć bez tej osoby i jest to prawdziwa miłość. Nic podobnego to nie miłość to egoistyczny atawistyczny lęk przed utratą, który szaleje i zmusza do kontaktu. No… w końcu żródło wysycha, już prawie się kończy, a może już się skończyło? Ile wytrzymasz teraz bez wody? Musisz działać i to szybko. Może uda się przekonać tę drugą osobę, może uda się jakoś to odkręcić? 

Jak u narkomana. Wie, że to go niszczy, chce przestać, ale w styczności z głodem przegrywa, organizm tworzy mu wrażenia umierania. Chce to przerwać bo nie wytrzyma. Koszmar. Większość z nas przeżyło złamane serce, opuszczenie, zdradę czy koniec czegoś co wydawało się trwać wiecznie. Ten ból to walka o przetrwanie. Musimy przejść żałobę i detoks.

 

ŻAŁOBA I DETOKS

Jeśli nie umiesz odejść nawet jak jest bardzo toksycznie to jesteś ofiarą własnego organizmu. Jesteś ofiarą zaniżonej samooceny, która robi Cię w konia! Osoba ze zdrową samooceną widzi co jest, patrzy czy to spełnia jej oczekiwania czy nie i decyduje co jest dla niej dobre, a już na pewno nie pozwoli się krzywdzić za jakieś okruchy szczęścia, skrawki, obierki, byle co. 

Jeśli nie umiesz przestać wracać i myśleć pomimo rozstania, które miało miejsce miesiąc temu, pół roku, dwa lata, cztery lata to jesteś tak samo ofiarą własnego organizmu, który nadal łudzi się, że może uda się wrócić do źródła. Nie ważne czy realnego źródła czy tego oszukanego, wyimaginowanego. Walczy do momentu, aż Ty przestaniesz uciekać od tego. 

Jeśli kąpiesz się we wspomnieniach, wizjach, smutku, tęsknotach to zasilasz pragnienia organizmu, utrwalasz jego przekonanie, że może jednak da się wrócić i osiągnąć cel. Podpiąć się pod źródło szczęścia czyli życia. 

Musisz przestać. Musisz się postawić. Świadomie zadecydować, że to kończysz i decydować tak każdego dnia bez względu na podrygi fizjologii. Wiedzieć, widzieć i rozumieć, a następnie obchodzić się z tym rozumnie, logicznie. Będzie trudno, ponieważ emocje wszystko zniekształcają i potrafią wpędzać nas w straszne iluzje. Raz uważamy tak, a następnego dnia bijemy się w czoło zastanawiając się jak mogło się tak myśleć. 

Ratunek tkwi w śmierci. Po prostu czymś żyliśmy, coś mieliśmy, ale to juz odeszło, umarło. Im szybciej przyjmiemy taki punkt widzenia, tym szybciej uporamy się ze samym sobą bo to właśnie jest najtrudniejsze. My sami. Nasze lęki i nasze tęsknoty. 

Pozwól umrzeć tej miłości i temu co było. Jeśli na to nie pozwolisz to organizm myśli, że to dalej żyje, a Ty to podsycasz. Dalej jest nadzieja, a nadzieja bywa bardzo bardzo toksyczna szczególnie wtedy, kiedy nie ma ona realnych szans. Tylko Twoje silne decyzje powtarzane często zmieniają Ciebie i Twoją postawę. Ratują Cię.

Pamiętaj, emocje i wspomnienia powodują, że coś w Tobie dalej żyje i tli się. Lecz to nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Będziesz chciał usilnie widzieć to co chcesz widzieć. Bywa, że nie jesteśmy w stanie sami tego przejść i potrzebujemy pomocy specjalisty i jest to w porządku, ponieważ okłamujemy się za mocno – manipulacje organizmu są za mocne. To tylko inny rodzaj rozwiązania problemu. Czy sami czy z pomocą efekt jest taki sam! Wolność i mądrość życiowa! Szczególnie będziemy potrzebowali pomocy przy uwalnianiu swoich lęków oraz tęsknot.

 

JAKIE LĘKI UWOLNIĆ I JAKĄ POSTAWĘ MIEĆ ABY BYŁO ŁATWIEJ? 

Lęk przed pustką przyzwyczajeń, które nie mogą się już realizować i dlatego powinnismy po okresie żałoby budować swoje nowe rytuały dnia codziennego. 

Lęk przed wspólnymi przestrzeniami takimi jak mieszkanie i dlatego warto przemeblować mieszkaniem nadać mu inną energię. 

Lęk przed pustką emocjonalną, która naturalnie pojawia się kiedy nie mamy komu okazywać czułości i miłości, a nawet złości czy pretensji jeśli związek był toksyczny – tak za tym też się tęskni choć nieświadomie. 

Przywiązanie emocjonalne do kogoś pokazuje naszą zdolność do otwierania się na drugiego człowieka, opierania się na nim, wpuszczania do naszego świata. To zdrowa dobra rzecz, ale nie pozwól, aby stała się Twoim więzieniem. Bądź wdzięczny, ale nie trzymaj się usilnie czegoś co się skończyło. Zacznij od razu otwierać się na siebie i opierać się na swoich działaniach. Spotykaj się z rodziną, przyjaciółmi, ucz się przyjemnie spędzać czas w samotności. To bardzo zdrowe!

Lęk przed samotnością może dać w kość – to on często każe robić wbrew sobie i namawiać do pozostania w związku nawet jak się nie chce. Jest toksyczny. Należy go przepracować skutecznie raz a dobrze inaczej będzie podwaliną wielu problemów związkowych oraz co najgorsze będzie namawiał do wchodzenia w związki z niewłaściwymi osobami. Zdrowo jest wtedy, kiedy możesz być sam, dobrze Ci jest samemu, ale bycie z kimś dodaje jeszcze więcej szczęścia. Wtedy wybierasz z pragnienia kogoś a nie z obawy. 

Lęk przed niesamodzielnością zdarza się często kiedy ktoś był dla nas ważną inspiracją do życia, pomagał nam lub kiedy nas utrzymywał. Zawsze warto dążyć do swojej niezależności zarówno emocjonalnej jak i materialnej. Mieć swoje orbity, które przecinają się z drugą osobą mając wspólne punkty. Posiadać tylko wspólne orbity to niebezpieczne emocjonalnie i w razie rozstania całe nasze życie wali się, tracimy sens, popadamy w depresję. Dbaj o orbity!

Lęk przed obniżeniem standardów występuje powszechnie. Razem żyje się taniej. Wiadomo, że rozstając się z kimś budujesz wszystko od nowa, a to łączy się z ekonomicznym krachem. Już nie dzielisz wydatków na pół, tylko wszystko spoczywa na Tobie. Ten lek ma też drugi wymiar związany z osobowością drugiej osoby i jej urodą. Nie chcesz już być z kimś „gorszym”. Dlatego podświadomie będziesz wszystkich porównywał. Nie warto. odpuść. Każdy jest inny. Im szybciej uwolnisz się, tym szybciej nie będziesz znów szukał tej samej osoby, tylko w kimś innym. Daj sobie czasu i niech umrze co ma umrzeć, aby mogło narodzić się nowe inne. 

Lęk przed tym, że ta osoba pozna kogoś z kim będzie szczęśliwsza niż z nami i dlatego nie chcemy odejść. Jak pies ogrodnika nie odpuszczamy. Wolimy aby nikt nie mógł mieć tej osoby. My nie będziemy szczęśliwi i inni też nie będą, a szczególnie ta druga osoba. O nie! To bardzo toksyczne. Przestań i weź się w garść. Zrozum, że każdy ma prawo do szczęścia i Ty też. Skup się na sowim i tylko na swoim zaczynając nowe życie. Zwracając wolność tej osobie zwracasz ją sobie! Nie bądź zatem niewolnikiem lęku. Bądź zwolennikiem prawa do szczęścia. 

Lęk przed popełnieniem błędu odchodząc to chyba najgorszy lęk ze wszystkich. A noż on się zmieni akurat po naszym odejściu? A nóż ja go zostawię a potem zobaczę do szczęśliwego i inną, która dostanie to wszystko czego ja nie dostałam? A nóż… a może… a gdyby… i tak do us**nia! Nie! Odchodzisz bo jesteś nieszczęśliwy teraz! Odchodzisz bo tyle czasu minęło, tyle energii poszło, tyle łez popłynęło i masz tego dosyć. Nie stać Cię na ryzyko powtórki. Zasługujesz na kogoś lepszego, na szacunek, dobro i wsparcie. Nie i koniec! Niech inny człowiek sobie z nim radzi i sobie marzy o jego zmianie. Ty masz dosyć tego g***na! Tej toskyny i manipulacji. 

Opinie otoczenia mogą silnie wpłynąć na nasze decyzje kiedy jesteśmy słabi emocjonalnie, przestraszeni, podatni na krytykę. Jeśli nie umiesz sam zadecydować o swoim losie, albo nie chcesz to masz poważne problemy ze swoją indywidualnością oraz samooceną. Musisz siebie odzyskać inaczej będziesz ciagle powtarzać to samo w życiu. Inni będą decydowali za Ciebie, a Ty będziesz miał pretensje do siebie i do nich, że CI nie pasuje to co Ci wybrali. 

Dzieci – obawa o ich skrzywdzenie to poważny konflikt i należy pamietać o największym kłamstwie jakie sobie wmawiamy: „TO DLA DOBRA DZIECI ZOSTANĘ.” Nie dla dobra dzieci tylko swojego. Chronisz swoją dupę zasłaniając się dziećmi bo Ciebie boli taka wizja dzieci bez jednego rodzica. Jeśli dziecko wychowa się w toksycznej relacji rodziców nie będą umiały kochać, a tak daje im się szansę na zdrowsze wzorce. Rodzine wymagają opieki psychologa i dzieci też. Tu chodzi o ich przyszłość. Nie zasłaniaj się dziećmi. Szczęśliwy rodzic to szczęśliwe dziecko. Pamiętaj o tym!

Nadzieja na zmianę pod naszym wpływem to bardzo częsta bajka jaką sobie wmawiamy i w tej bajce ktoś doceni nasz trud, pokocha nas mocniej, będzie nam wdzięczny do końca życia, a następnie będziemy żyli długo i szczęśliwie… Nie to nie ta bajka. Ta realna to po prostu atawistyczny interes, który mówi tak: Ja zainwestuję w Ciebie czas, uwagę i energię, łzy, cierpienie, pieniądze, a Ty to docenisz i w zamian dasz mi wierność miłość. Najgorsza umowa na świecie. Nie idź w to! Nie twórz takiej umowy o której na dodatek wiesz tylko ty… obudź się. 

Nawyki myślowe o tej osobie czyli tak zwane natrętne myśli i romantyczne podejście do nich: „ahhh jej nie mogę przestać o nim myśleć… to musi być wielka miłość… nie może wyjść z mojej głowy…. a już minęło 20 lat…” Mózg wraca do tego co go boli i z czego miał przyjemność. Ciągnie go do analizy tego co boli aby to rozwiązać i ciągnie go do źródła satysfakcji jakie miał. Koniec tematu. Chcesz się onanizować kolejne 20 lat? Czy zabierzesz się za pracę z emocjami? Wystarczy uwolnić to co boli i pogodzić się z tym, że przyjemności nie będzie, a nagle myśli ustają. Widziałem to tysiące razy w mojej pracy. Nie jest z Ciebie wcale taki romantyk. Po prostu cierpisz i nie umiesz przestać. NIe wiesz jak, więc tworzysz filozofie. 

Ucieczka przed sobą i swoim życiem w tę osobę to czysta natura szczególnie wtedy, kiedy mamy niezły syf w swoim życiu. Chętnie uciekamy od większych problemów w te mniejsze. Tak działamy. O czym musiałbyś myśleć kiedy nie miał być myśli o tej osobie. Co wtedy zaprzątało by Ciebie? Przemyśl to. 

 

PODSUMUJMY!

Jeśli nie możesz odejść, a chcesz to może oznaczać, że kieruje Tobą lęk bardziej niż miłość czy pragnienia. Zaniżona samoocena. Nadzieje, które są płonne… Będziesz bał się wielu rzeczy, ale nie ulegaj iluzjom. Uwolnij swoje lęki, a zobaczysz przed sobą otwarte drzwi i zapał do zmiany życia. 

Jeśli coś nie jest dla nas dobre to nie jest i czasem warto patrzeć bardzo prosto. 

Twoje zdrowie liczy się najbardziej i nie trać ani chwili czasu. 

Będziesz miał wrażenie, że chyba zwariowałeś ale praca nad emocjami ostudzi te silne mechanizmy obronne. 

Nie daj się omamić iluzji, że miłość to przywiązanie, a już na pewno nie natrętne myśli o kimś. To bardziej obsesja niż miłość. A prawdziwa miłość dodaje siły i skrzydeł, a nie spala, niszczy i każe uciekać, ratować swoje życie. 

Zrozum co Tobie kieruje, a Ty zaczniesz kierować. Dopóki tego nie zrozumiesz to będziesz podatny na każdego rodzaju wpływ ze strony osoby, od której chcesz odejść jak i wpływ sowich lęków, zaniżonej samooceny. Każdy będzie Ci mówił jak masz żyć i Ty też będziesz głodny tego by Ci to mówiono. Nie daj się! Dbaj o siebie! Nie daj się okłamywać mechanizmom i wmawiać sobie czegoś, czego nie ma i nie wiadomo czy będzie. Jak czegoś nie ma to nie ma! Na obietnice czas minął. 

Od tej pory chcesz w życiu konkretów. Romantyczność i konkrety mogą iść w parze. Zasługujesz na to. Logika może iść w parze  z emocjami pod warunkiem, że nie kieruje nami lęk i nie pozwalamy sobie wmawiać czegoś czego nie ma innym ludzim oraz naszym mechanizmom zaniżonej samooceny, braku pewności.

 

Wspieram
Łukasz

Ps. Napisz do mnie jeśli chcesz skutecznej pomocy w swoich problemach! Kliknij TUTAJ



Dodaj komentarz

Click here to post a comment