BLOG

Co robić kiedy życie wydaje się bez sensu

Powtarzające się pytanie w głowie: „Jaki to wszystko ma sens?” Szczególnie natarczywe kiedy sprawy w życiu nie układają się po naszej myśli lub kiedy czujemy bezradność emocjonalną. Zastanawiasz się nas sensem życia i istnienia. Bywa, że budzisz się rano i pierwsze co analizujesz to właśnie to lub trudne sprawy, zachowania ludzi, porażki, albo obawy o to co będzie dalej z Twoim życiem co w rezultacie doprowadza do tego samego. Jaki jest sens? Po co? Poczucie marnowanego lub zmarnowanego czasu. Czy czujesz wtedy smutek, bezradność, lęk, frustrację, a może złość?

To są objawy problemów związanych z własną egzystencją. Najczęściej dotykają osoby, które żyją już na limitach emocjonalnych. Aby stwierdzić, iż życie nie ma sensu trzeba się tym życiem porządnie rozczarować. Nasze mechanizmy obronne są obrócone przeciwko nam. Nasza samoocena jest niska. Przepełnia nas żal i smutek, gorycz. Jesteśmy w stanie autoagresji. Nie ma znaczenia czy obwiniamy za to innych czy wprost samych siebie. To nasze życie i to my nie dajemy rady. Jesteśmy źródłem własnego nieszczęścia. Niektórzy potrafią się do tego przyznać co przyśpiesza ich wyzdrowienie, ale najcześciej jednak winny jest świat, a tym samym pogłębiamy swoją autoagresję, ponieważ gdzieś w środku i tak wiemy jaka jest prawda. To nasza wina.

Fakt przejęcia odpowiedzialności przeraża bo wraz z nią musi iść odpowiedzialne działanie, a tam znów ryzyko rozczarowań. Niska samoocena podpowiada, że nie ma szans nic zmienić i koło się zamyka. Iskra logicznego rozsądku nakazuje coś wreszcie zmienić, ale emocje i obronne schematy myślenia bombardują utrzymując nas na poziomie swojego cierpienia. Da się to zmienić. Szkoda czasu i życia. Potrzebujemy pomocy. Sami sobie nie poradzimy. Musimy zacząć nabierać większej świadomości, posiąść wiedzę, zrozumienie, a nawet wsparcie doświadczonego specjalisty, który pomoże nam wyzdrowieć.

 

PROBLEMY (KONFLIKTY) EGZYSTENCJALNE

Nazywam takie pytania, rozważania „problemami egzystencjalnymi”. Pojawiają się wtedy, kiedy przez dłuższy okres czasu doświadczamy bezradności w życiu. Niemocy. Rozczarowania. Nie spełnienia pragnień, marzeń, potrzeb. Braku pomysłu na siebie, swoje życie, kiedy praca nie sprawia satysfakcji, a związki z ludźmi są niespełniające. Nosimy się z wciąż narastającym bardzo nieprzyjemnym uczuciem/emocją, która zaczyna zajmować coraz bardziej naszą uwagę. Myśli nam się o tym częściej i głębiej. Zaczyna dominować wszystko co robimy. Dochodzimy do takiego punku gdzie czujemy, że co byśmy nie zrobili to wszystko na nic, ponieważ nie ma głębszego celu, skoro cierpienie jest wszędzie. W nas, innych, społeczeństwie. Brak sensu dotyka nas kiedy nie odczuwamy spokoju i szczęścia w sytuacji życiowej, w jakiej się znaleźliśmy, abo wtedy, kiedy nasza samoocena jest za niska – nie wierzymy kompletnie w swoją zdolność życia w społeczeństwie, świecie, pragniemy spełniać marzenia, lecz kompletnie nie wiemy lub nie wierzymy w ich realizację. Zaczynamy popadać w depresje bo jej objawem jest właśnie to wszystko powyższe. (Przy depresji nic nie ma sensu, a przy nerwicy zależy nam za bardzo na wszystkim, za dużo chcemy kontrolować.)

To przy nastrojach depresyjnych najczęściej doświadczamy głębokiego bólu istnienia, który zaczyna kierować naszym myśleniem w kierunku rezygnacji z siebie, rezygnacji z czynności codziennych, relacji, pracy, ponieważ wszystko wydaje się nie mieć sensu lub podważamy ich sens.

 

SENS ŻYCIA A SENS ISTNIENIA

Sens życia i sens istnienia według mnie to nie jest to samo. Życie to jest to „jak” żyjesz, a istnienie to jest „fakt istnienia”. Widzisz różnice?

Istnienie nie wymaga sensu. Ono się po prostu dzieje. Czy tego chcesz czy nie. Czy będziesz się to starał zrozumieć czy nie, objąć to umysłem lub emocjami, nie ma to znaczenia. Nic tego nie zmieni. Możesz rozważać o nim, pisać wiersze, powieści, muzykę, rozprawy filozoficzne i nic to nie zmieni. Istnienie po prostu istnieje. Zaistniało i trwa. Trawa, kamień, słońce, Twój organizm, serce czy oko. Po prostu jest. Poszukiwanie natarczywie, zbyt mocno, odpowiedzi na to „dlaczego” zaistniało i istnieje może przynieść jedynie kolejne rozważania filozoficzne lub frustrację. Jeśli od uzyskania tej odpowiedzi coś zależy jesteś przegrany z góry. To ma być traktowane tylko jako ciekawostka życia. Istoty szuka się gdzie indziej. Dlatego trzeba mieć spory dystans do tego i dać sobie prawo nie rozumieć, nie wiedzieć i być pogodzonym. Nic nie stoi na przeszkodzie zgłębiać istnienie jako wspomnianą wcześniej ciekawostkę, hobby filozoficzne i może to przynieść wielką przyjemność. Myśli mi się, że to bardzo uwrażliwia i jednoczy ludzi kiedy zastanawiają się nad takimi kwestiami. Kieruje nasze wspólne myśli na coś większego niż my sami.

Kiedy jesteś spokojny, pogodny, radosny swoim życiem to nie pytasz o istnienie. Po prostu żyjesz, istniejesz. Jeśli jednak Twoje życie czyli to „jak żyjesz” przestanie spełniać Twoje oczekiwania i stanie się ciężkie z powodu przepełniających Cię lęków, żalu, smutków to zaczniesz rozważać nad sensem istnienia! Dlaczego? Dlatego, że być może tam odnajdziesz odpowiedź, która uleczy Ciebie, Twój umysł oraz emocje, serce i duszę (jeśli w nią wierzysz). Zatem podważasz bo cierpisz. Jakbyś nie cierpiał to byś nie podważał. Osoby spełniające swoje oczekiwania nie mają takich problemów. Czy zatem wystarczy tak się ogarnąć, aby spełniać swoje oczekiwania, potrzeby, żeby uwolnić się? Tak. To ważny element wyzdrowienia.

Życie, „Twoje życie” natomiast wymaga sensu, ponieważ to ten sens, ta celowość, to „po co”, jest paliwem emocjonalnym naszego stawiania stóp na ziemi co rano. Czy jesteś tego świadomy czy nie to gdzieś Twoje osobiste życie zmierza. Jeśli jesteś emocjonalnie związany z tym celem i czujesz tego sens to będziesz chciał żyć. Jeśli jednak tego celu nie masz, to też nie masz sensu żyć. Możesz też mieć cel, ale jeśli nie jest to Twój cel, tylko taki „wypada”, „trzeba”. „tak się robi”, „wszyscy tak robią”, „muszę”, „taka jest rzeczywistość”, to naturalnie nie będziesz widział w tym sensu. Będziesz się wypalał, szedł przez życie jak baranek krocząc w braku satysfakcji. Bo tak trzeba. Zatem ktoś może żyć bo chce, a ktoś inny bo raczej nie ma wyjścia i jakoś trzeba to przeżyć.

Ta druga postawa generuje najcześciej bezsens życiowy, który może doprowadzić do podważenia sensu istnienia. Bo po co żyć, jak nie widzi się sensu własnej egzystencji. To droga męki i frustracji.

To przewlekłe obawy o „swoje życie” jego kształt, przyszłość, oczekiwania jakie ma być, lub oczekiwania innych jakie ma być i nasze znów obawy, że zawiedziemy innych tworzy właśnie depresje, nerwicę oraz inne „choroby” emocjonalne. Nie da się popaść w depresje z powodu zagrożenia istnienia bo ono albo jest w tym momencie tu i teraz zagrożone albo nie. Życie natomiast to niekończąca się analiza i tworzące się przekonania o jego zagrożeniu i też przekonania o zagrożeniu istnienia.

Jeśli Twoje osobiste życie ma sens to ma je również Twoje istnienie bo uważasz, że Twoje istnienie to Twoje życie. Ludzie traktują życie i istnienie jako jedno. Prawda jest taka, ze to nie jest to samo. Należy je rozdzielić, ale jednocześnie pamiętać i bardzo ważnym połączeniu między nimi.

Wychodzi na to, że nasze emocje bezsensu, żalu, złości czy obaw o przyszłość dotyczą tylko naszego życia, wyobrażań na jego temat, a nie naszego istnienia. Kiedy jednak traktujemy nasze życie i nasze istnienie jako całość będziemy żyli w głębokiej iluzji, że to nasze istnienie jest zagrożone. Wiemy, że to nie jest prawda. Nasze istnienie nie jest zagrożone tylko nasze życie, nasza wizje życia. Bardzo łatwo wtedy o dużo nieprzyjemnych silnych emocji w życiu.

Kiedy ostatni raz zagrożone było Twoje istnienie? Ja nie pamiętam kiedy. Czyli kiedy realnie zagrożone było Twoje życie? Podejrzewam, że jeśli nie pędziło na Ciebie rozpędzone auto, albo nie stałeś na skraju przepaści lub nie leżałeś w szpitalu z zagrożeniem życia to tak jak ja nie możesz stwierdzić, że było – ewentualnie bardzo bardzo dawno.

 

SENS WŁAŚCIWY

Sens to czuć się spokojnie, a czasem dobrze czy radośnie i nieustannie do tego zmierzać. Sens to odnaleźć sposób na to by istnieć i czuć się w swoim życiu dobrze ze samym sobą. Jeśli przestajesz to zaczynasz naturalnie podważać wszystko, ponieważ cierpisz i nie możesz znaleźć rozwiązania na to cierpienie. Nie rozumiesz siebie, gubisz się, podejmujesz nierozsądne decyzje, a niekiedy związujesz toksyczne układy z samym życiem.

Sens to „nie cierpieć” w wielkim skrócie, lecz czerpać radość z faktu istnienia po przez sposób w jaki żyjesz spokojnie, dobrze, radośnie, pogodnie, satysfakcjonująco.

Jeśli sposób w jaki żyjesz zapewnia Ci satysfakcję, spełnienie, czujesz sens w tym co robisz, to przekłada się to automatycznie na sens życia bo zostaje zasilony sensem robienia, a następnie ta dwójka zasila istnienie. Logiczne? Bardzo. Jak Ci dobrze to nie myśli Ci się o istnieniu. Po prostu istniejesz i nie zastanawiasz się nad tym.

 

JAK TO ZROBIĆ CZYLI TRZY OBSZARY PRACY

Aby przestać cierpieć egzystencjalnie należy rozwiązać wiele wewnętrznych konfliktów związanych z przeszłością oraz przyszłością. Poukładać swoje nastawienie do życia, ludzi, a przede wszystkim samego siebie. Zacząć potem realnie wprowadzać zmiany i transformować je namacalnie.

Pracę nad uwolnieniem bezsensu życiowego jak i wielu innych problemów natury emocjonalnej prowadzę trzema torami. Pierwszy to praca z emocjami czyli rozwiązywanie wewnętrznych konfliktów, a druga to podejmowanie odpowiednich kroków życiowych do wprowadzania realnych zmian. Trzeci to zmiana ważnego podejścia do własnego istnienia. Zaszczepiam moim podopiecznym bardzo ważną ideę: „Czerpać zadowolenie z samego faktu istnienia.” 

Praca nad emocjami to klucz, który pomaga potem podjąć działania w celu zmiany sytuacji. Bez emocjonalnego uwolnienia np. poczucia bezsensu nie ma mowy o zdrowych efektach „terapeutycznych”.

Praca nad postawą i działaniami względem życia zmienia życie. Aby coś realnie zmienić to trzeba zacząć inaczej działać, ale przede wszystkim robić, iść, podejmować decyzje, czekać na ich następstwa i reagować znów dalej.

Czerpanie zadowolenia z własnego istnienia to inny poziom pracy nad sobą. Pierwszy to mierzenie się z obawami, ciężarem i bólem, uwalnianie go, a drugi to działania, konkretne ruchy w życiu, kiedy trzeci jest wypełnianiem siebie pogodą ducha. To niezależne od niczego czerpanie bardzo przyjemnych doznań z przebywania ze sobą samym bez udziału analiz, wymagań, oczekiwań. Proste ćwiczenie, które powtarzane codziennie w każdej wolnej chwili uszczęśliwia. Opiszę je dla Was tutaj:

Ćwiczenie na czerpanie zadowolenia z samego faktu istnienia:

Zatrzymaj się.
Weź kilka oddechów.
Oczyść umysł, puść wszystko, wszystkie sprawy.
Po prostu bądź ze samym sobą bez oczekiwań i aby to było możliwe potrzebujesz skupić się na swojej fizjologii.
Dostrzeż, że jesteś, istniejesz namacalnie, fizjologicznie, poczuj ciało, to wszystko.
Poczuj swoje ciało. Nic więcej. Poczuj je i nie analizuj, nie oceniaj, bądź.
Czuj je.
Wnikaj czuciem głębiej. Otocz swoją uwagą całego siebie od środka. Nic nie wizualizuj. Bądź.
Oddychaj i czuj siebie.

Jeśli Ci przyjemnie, lżej, ciepło i tak lekko to dobrze powtarzaj to jak najczęściej w ciągu dnia, aż do końca życia.

Jeśli jednak czujesz wtedy jakieś nieprzyjemne emocje, takie jak lęk, presja, wstyd czy złość to znaczy, że jesteś w fazie obronnej i Twój organizm wszedł w autoagresje. Bycie bez powodu stało się zagrożeniem. Nie możesz zatrzymać analiz. Trzeba to przepracować i do tego skutecznie. Praca nad tymi emocjami, konfliktami będzie tutaj idealna. Potem możesz uczyć się czerpać z własnego istnienia bez barier.

Wielu z nas tak bardzo przywykło do presji osiągania czegoś w życiu, posiadania czegoś, że nie możemy od tak sobie być, bo narasta poczucie winy za uciekający czas. To straszne kiedy najcenniejsza rzecz na świecie czyli Ty sam to strata czasu! Twoje istnienie to fundament Twojego życia i zawsze musi być na pierwszym miejscu. Musi być doceniane, hołubione i celebrowane. Każdego dnia do końca życia! Inna postawa jest po prostu trująca.

 

ROZDZIELIĆ ŻYCIE OD ISTNIENIA

Rozdziel swoje życie od swojego istnienia. W ten sposób zrozumiesz, że pomimo zależności jaka między nimi jest. Twoje życie nie jest Twoim istnieniem bo istniejesz niezależnie od tego jakie masz życie i będziesz. Twoje istnienie jest zależne tylko od dwóch czynników takich jak jedzenie oraz brak bezpośrednich zagrożeń życia.

Dla istnienia nie ma znaczenia kim jesteś, jaki jesteś, jak wyglądasz skąd pochodzisz, ile masz pieniędzy, jak masz na imię, kogo znasz itp. Liczy się tylko sam fakt istnienia. Obecności. Twój organizm taki właśnie jest. Aby istnieć posługuje się życiem.

Dla życia ma znaczenie jak masz na imię, skąd jesteś, jaki jesteś, gdzie, ile masz lat, ile masz pieniędzy, kogo znasz, co umiesz, co zamierzasz zrobić itp., ponieważ bez tego nie żyjesz, nie funkcjonujesz między innymi ludźmi w tym świecie. To klucze to życia społecznego, a więc i życia spełnionego, ponieważ nasza fizjologia potrzebuje innych ludzi. Czy wiesz, że stabilizacja emocjonalna, za którą odpowiada między innymi hormon serotonina wytwarza się kiedy ludzie są z nas dumni? Bądź z siebie dumny i spraw by inni też byli! Jeśli Twoje otoczenie nie chce i nie dostrzega w Tobie tego co najlepsze to znajdź takie, w którym to otrzymasz i będziesz rósł. To w porządku. Czasem nasza prawdziwa rodzina to nie więzy krwi, ale wzajemny szacunek, wsparcie i przyjaźń.

Rozdzielenie tych znaczeń to klucz do szczęścia bez względu na to jak wygląda Twoje życie. To ostoja spokoju i bezwarunkowego zadowolenia. Nie uczą nas tego. Żyjemy w iluzji życia i istnienia jako jednego. Nie. To nie jest to samo.

Masz życie i oprócz tego istniejesz. Jeśli to rozdzielisz, zrozumiesz, to będziesz umiał bez względu na sytuację bardzo zdrowo ustawić się do zdarzeń życia. Coś się dzieje, nie układa się dobrze, cierpisz, boisz się, ale jeśli wiesz, że to nie wpłynie na stan Twojego istnienia w żaden sposób, a jedynie życia to czujesz od razu większy spokój. Jeśli istnienie zajmie bardziej poważne, większe, mocniejsze miejsce w umyśle i sercu niż życie to zawsze będziesz miał w sobie ostoję spokoju. To warunek udanego zdrowego życia.

Nigdy nie uzależniaj swojego istnienia od swojego życia. Uzależnij swoje życie od swojego istnienia.

 

Wspieram
Łukasz

Ps. Napisz do mnie jeśli chcesz skutecznej pomocy w swoich problemach! Kliknij TUTAJ



Dodaj komentarz

Click here to post a comment