BLOG

Wybór z pragnienia czy z obawy – co Tobą rządzi?

a

Emocje są naturalną częścią naszego życia i stanowią kluczową rolę w dokonywaniu decyzji. Wybieramy zawsze z emocjonalnym impulsem w środku. To te impulsy mówią idź, stój lub uciekaj. Pragniemy czegoś albo boimy się czegoś. Dążymy do czegoś pragnąc albo dążymy do czegoś uciekając przed czymś.

Wybór z pragnienia czy z obawy – co lepsze? Co Tobą rządzi?

Przypomnij sobie swoje decyzje. Z których jesteś zadowolony. Czym się kierowałeś? Tym, że pragniesz podjąć taką a nie inną decyzję, czy bałeś się, że jak jej nie podejmiesz to stracisz? Czy jesteś w stanie konkretnie odpowiedzieć?

Bardzo często osobiście kieruję się w życiu wyborami z pragnienia, wtedy zmniejszam ryzyko podecyzyjnego poczucia winy, że nie wybrałem, jak pragnąłem naprawdę. Wiadomo, nie wszystko, czego tak bardzo chcemy potem okazuje się dla nas najlepsze, jednak doświadczenie mi pokazało, że z dwojga złego wolę czuć, że byłem sobą, pomimo nietrafnych decyzji. Tak się szybciej uczę. Przeważająca ilość wyborów z pragnienia w moim wydaniu okazała się słuszna. Może dlatego, że zawsze patrzę też logicznie na sytuację i nie pozwalam sobie utracić rozsądek. Też tak masz?

Kiedy wybieram z pragnienia i skutki są pozytywne to czuję wielką dumę. Kiedy jednak doświadczam skutków pozytywnych kierując się strachem w wyborze to nie do końca czuję, że kieruję swoim życiem świadomie, jakbym oddawał czemuś władzę – rodzi się poczucie braku wpływu. Czy to źle? Najwyżej trzeba uruchomić więcej pokory w sobie, aby pojąć, że życie czasem wie lepiej i to lepiej niż my sami. A może tylko się „udało”? A co jeśli nie zawsze będzie się „udawało”? Właśnie. Nie jest to proste.

WYBÓR Z LĘKU

Wybór z lęku jest naturalny. Nasz mózg nieustannie tworzy nam wizje tego, co się stanie. Musimy działać i nie da się tego uniknąć. Dlatego nieustannie oscylujemy pomiędzy „muszę”, „trzeba”, „warto”, a „pragnę”, „chcę”.

Lęk pojawia się między innymi przy wizji straty, przegranej, odrzucenia, niespełnienia. Powoduje on często silną motywację, albo odruch wycofania. Kiedy boimy się, to wybieramy z punku widzenia minimalizowania strat, a nie budowania lepszych warunków w życiu. Dlatego będziemy chronili siebie i bliskie nam osoby OGRANICZAJĄC zarówno siebie, jak i te bliskie osoby.

Mama mówi do dziecka: „Nie skacz, nie idź, nie biegaj, nie mów, nie oddychaj”

Mówi tak, dlatego, że boi się bardzo tego, co to przyniesie złego, zamiast to, patrzeć na to, co to przyniesie dla samego dziecka rozwijającego. Mama to tylko przykład, ale popatrzmy na naszą pracę, relacje, hobby, marzenia. Mama boi się o siebie i tego, co ją spotka, jak pozwoli dziecku doświadczać. Ma te wszystkie wizje w głowie tego co się stanie, jeśli pozwoli dziecku żyć. Tyle możliwości zachorowań, krzywdy. I co? I wyjdzie na to, że to moja wina bo ja się nim źle opiekuję! To będzie moja wina. O nie! Nie pozwolę na to! Chcę się czuć bezpieczna z moją przyszłością i dlatego ograniczę to dziecko dla mojego własnego dobra – wmawiając sobie, że dla dobra dziecka.

Żeby nie było tak tragicznie znowu dajmy przykład zdrowy. Gdzie matka pragnie zdrowia dziecka, więc jest z nim i pilnuje, aby jego doświadczanie życia było bezpieczne. Kieruje się dobrem dziecka, a nie tylko swoim. Wie, że jej może nie być wygodnie latać za dzieckiem i pilnować, aby się nie poparzyło „za bardzo”, nie pobrudziło „za bardzo”. Pozwala doświadczać bo pragnie, by jej dziecko było bogate w doświadczenia, więc ona też pragnie dla samej siebie być bogata w doświadczenia silnego, kreatywnego dziecka – to jej napęd. Nie lęk, a pragnienie.

Większość z nas ma za dużo programów lęków, za wiele reakcji obronnych, które pod przykrywką własnego bezpieczeństwa okrada nas z radości życia, doświadczeń, rozwoju i spełnienia.

Czy to jest mądre?
Czy to jest korzystne? Najczęściej te ograniczenia stają się potem nawykiem, a więc stylem życia, a więc całym życiem. Niestety jeśli zbyt często podejmujemy decyzje z punku widzenia obawy to nie będziemy czuli się dobrze w życiu, ani bezpiecznie, ani szczęśliwie. Będzie to raczej nieustanne przetrwanie, a nie życie. Ciągle zabezpieczając się przed tym, co stanie się złego i próbując uniknąć konsekwencji. Będziemy się rozwijali owszem, ale w tym, aby uniknąć gorszego. A gdzie w takim razie to lepsze? Gdzie realizowanie siebie? Gdzie ciekawość dziecka?

Wielu z nas żyje wybierając ze strachu i dlatego będziemy żyli asekuracyjnie, aby tylko nie było gorzej niż jest.

Zbyt często przez lęk ratujemy to, co nas niszczy z przekonaniem, że nic lepszego już nas nie spotka w życiu… Potem kiedy już „uratowaliśmy” zaczynamy albo żałować, zastanawiając się i tęskniąc za lepszym. Dlaczego tak robimy?
Dlaczego ratujemy na siłę coś, co nam nie służy. Pracę, związki, układy itp. ?

OBAWA PRZED GORSZYM. To jest coś, co powoduje to wszystko. Ona determinuje nasze kiepskie dla nas decyzje.

Zawsze pytam:
Czy nadal byś to wybrał gdybyś czuł się dobrze?
Czy nadal byś to wybrał gdybyś się nie bał wybrać to, czego naprawdę dla siebie chcesz?
Czy nadal byś to wybrał gdybyś nie bał się o innych, że sobie nie poradzą bez Ciebie?
Czy nadal byś to wybrał gdybyś nie czuł się winny?
Czy nadal byś to wybrał gdybyś miał odwagę w sercu?!?!?!

Jeśli nie przestaniesz się bać to zawsze będziesz wybierał dla siebie tylko to, co znasz, a zatem tylko to, co Cię może ograniczać, co nie pozwoli iść w nieznane, w którym jest wszystko to, czego od zawsze pragnąłeś.

WYBÓR Z PRAGNIENIA

Pragnienie ma to do siebie, że widzi korzyść. To jego istota. Myślenie wtedy jest nastawione na cel. Nie na obronę, ani ograniczenia, tylko na satysfakcję. Jeśli dołożymy do tego rozsądek to mamy piękną recepturę na życie.

Pragnienia mają też swoją zgubną stronę. Jeśli oddamy im się za bardzo tracimy czujność chwili obecnej i zaczynamy tracić rozsądek. Najczęściej jednak to też jest wynik obecności lęku przed stratą czegoś, np. doskonałego samopoczucia. Tam gdzie lęk, tam pragnienia bez rozsądku. Trzeba to zapamiętać. Lecimy wtedy w biegunie nie patrząc na nic. Kierowani wizją rozkoszy. Przesadzamy. Wpadamy w kolejne ograniczenie.

Kiedy jednak naszym dominujących stylem myślenia jest „czego ja chcę”, „co mnie uraduje”, „co mnie uszczęśliwi”, „co mnie zadowoli”, „co mnie rozwinie”, to zaczynamy cieszyć się życiem, ponieważ pragnąc najlepszego dla siebie, będziemy mieli siłę pokonać ograniczenia.

Wybór z pragnienia zakłada bliskość ze sobą samym. Trwanie przy swoich wartościach. Kształtowanie siebie, odkrywanie siebie, kiedy nadmiar lęku zamyka nas na siebie samych i powoduje, że słuchamy się innych, nie wierzymy w siebie, poddajemy w wątpliwość naszą wartość. Jeśli budujemy swoją wartość to tylko na myśleniu i odczuwaniu pragnień. Wiadomo nie zawsze i wszędzie się da. Najlepiej jak jesteśmy kierowani pragnieniami, a strach jest minimalny i zawsze jak budzik, w momentach, gdy zbliżamy się do przegięcia. O to chodzi! Strach ma budzić, a nie kierować naszym życiem.

Kiedy otwierasz codziennie oczy i zaczyna Ci się myśleć o tym, czego pragniesz dzisiaj, co pragniesz zrobić, to już od samego rana nastawiasz umysł, serce, emocje, podświadomość na rozwiązania. Dlaczego miałbyś chcieć żyć inaczej? Jesteś bezpieczny kiedy czujesz się bezpiecznie! Nie kiedy masz to i tamto, kiedy ktoś jest lub nie. Pięknie by było, żeby mieć coś i kogoś, a jak nie ma? Wtedy opierasz swoje tu i teraz na sobie. Dbasz o to, aby uszczęśliwić samego siebie, tak jak potrafisz, na tyle ile potrafisz. To jest to!

Wybory z pragnień są zdrowsze i pełniejsze. To czysty rozwój. Strach też Cię rozwinie, ale może Cię też „zwinąć”! Trzeba być obecnym. Uważnym i kreatywnym.

Równowaga. To słowo najlepiej podsumuje to co chcę dzisiaj wyrazić. Żyj w równowadze. Warto jednak, abyś tę równowagę też dobrze zrozumiał. Ona nie jest wtedy, kiedy jest pół na pół. Ona jest wtedy, kiedy jest 90% pragnienia i 10% obawy, bo właśnie wtedy czujesz, że cieszysz się życiem, że jest ciekawie, że chce Ci się, i nie ograniczasz się, a jedynie zachowujesz czujność.

Wybieram z pragnienia, bo jeśli żyć – to pragnąć żyć, a nie chronić się przed życiem, które przecież jest moim domem. Nie mam zamiaru chronić się przed domem. Otwieram się na niego całym sobą i choć mamy wiele wzorców myślenia oraz reagowania, których nauczyliśmy się od przodków oraz otoczenia, to wybieram budować w sobie nawyk podążania za pragnieniami, a nie uciekania od lęków.

Wspieram
Łukasz

Ps. Napisz do mnie jeśli chcesz skutecznej pomocy w Twoich problemach! Kliknij TUTAJ
a


2 komentarze

Click here to post a comment

  • A co jeśli zastanawiam się nad wyborem. I z jednej strony pragnę ale z drugiej są okoliczności wywołujące strach.

    • To wtedy trzeba popracować nad tym strachem. Wypisać sobie czego konkretnie się boję i dlaczego. A potem pracować nad tym samemu zmieniając stosunek do tego czego się boisz, albo udając się po pomoc do kogoś kto wie jak pracować nad strachem. Oczywiście polecam Ci pracę ze mną 🙂