BLOG

Czy mamy prawo wybierać z kim żyjemy?

Czy mamy prawo wybierać z kim żyjemy?

Wybieranie ludzi, z którymi chcemy żyć jest naturalne, jednak wielu z nas wstydzi się to robić, a nawet lęka, uważa za coś złego, boi się nawet o tym myśleć.

Prawda jest taka, że codziennie rozważamy, jeśli nie marzymy o tym, żeby jedne osoby oddaliły się od naszego świata, inne zniknęły, a jeszcze inne chętnie zaprosilibyśmy do bycia. …i tak wszyscy to robimy, i tak wybieramy, tylko jedni robią to świadomie, a inni chcą być „świętymi” i udają, że tego nie robią.

Dzieje się tak ponieważ nasze wychowanie warunkuje nas w taki sposób, by stawać się ofiarami naszych własnych wyborów… Jesteśmy uczeni wybierać wbrew sobie samym, wbrew własnym potrzebom, wbrew poglądom i wartościom. Nie stać nas emocjonalnie na to żeby stwarzać relacje zgodne z nami. Zbyt często boimy się własnego cienia, ciągle biorąc nadmierną odpowiedzialność za czyjeś emocje, myśli i działania. 

Boimy się mówić, co nam się naprawdę myśli i czuje, ponieważ mamy przekonanie, że to rani innych. Dlatego wypuszczamy sygnały i oczekujemy, że osoba je odbierze – jeśli będziemy mieli szczęście to odbierze i sama domyśli się tego, że chcemy jej obecności w życiu albo nie. Jak Indianie znaki dymne… Nie ma to jak pełna odpowiedzialność za swoje życie prawda?

Tak mi opisał to, co się z nim dzieje Paweł, który zgłosił się do mnie na pracę indywidualną:

„Pewien człowiek pragnie znajomości ze mną, ale ja nie chcę. Kiedy ten człowiek pisze lub dzwoni nie umiem mu powiedzieć, że jest to relacja w jedną stronę i nic mnie z nim nie łączy! Ale pozwalam, a raczej poddaje się tej relacji – czuję bezradność. Rozmawiając z nim udaje zainteresowanie, a w tym samym czasie pragnę, by sobie poszedł lub o mnie zapomniał.
Unikam go na ulicy i chowam w sklepie między pułkami, udaje, że jestem zajęty. Udaję kogoś innego, bo nie chcę go zranić, a tym samym ranię samego siebie. Robię dokładnie tak samo, kiedy chcę żeby ktoś był częścią mojego życia – też nie mówię, nie dzielę się tym, co prawdziwe. Być może dlatego, że obawiam się, że ta druga strona będzie miała ze mną to samo, co ja mam z tym człowiekiem, którego nie chce w życiu. Nie chce żeby ktoś mi nie mówił prawdy.”

 

Paweł nie raz chciał powiedzieć, że nie chce z nim przebywać, bo NIE MA Z NIM WYMIANY.

Co to znaczy?

Znaczy to tyle, że TA RELACJA GO NIE ŁADUJE, a MĘCZY, nie inspiruje i nie odżywia.

Paweł z lęku przed odrzuceniem nie potrafi też sięgnąć po takie relacje, w których ma wymianę, które go karmią, inspirują, ładują, wzmacniają.

Czasem zdarza się, że ludzie będący w toksycznych relacjach i zaznający przemocy fizycznej i psychicznej też nie mówią prawdy, ponieważ lękają się pogorszenia spraw, głębszego urażenia drugiej strony, a nawet jej nieszczęścia. Cóż za absurd prawda? Nie rozstajemy się z kimś, kto nas rani nawet fizycznie, gdyż lękamy się, że go skrzywdzimy.
Opisuję to żeby nakreślić Wam skrajność tych problemów.

 

Jak wybrnąć z tej sytuacji?

Zrobić to, czego naprawdę pragniemy czyli powiedzieć temu komuś prawdę. Bez względu na to, co temu komuś się pomyśli i co poczuje. Tylko dzięki temu ta relacja może się zakończyć, albo zmienić swoją formę, stać się PRAWDZIWĄ czyli spójną w swoich emocjach i myślach.
To samo w związku z wyrażaniem uczuć – trzeba przestać się bać, że sami zostaniemy zranieni!
Tylko wtedy emocje będą się wyrażały naturalnie i płynęły z nurtem życia.
Im szybciej zostaną doświadczone, tym szybciej ktoś będzie miał szansę się od nich uwolnić i dojrzeć w życiu.

Nie może być tak, że OCHRANIAMY LUDZI PRZED NIMI SAMYMI! – przed tym, co sobie zrobią sami swoimi emocjami i myślami. Trzeba to wszystko wreszcie zdrowo wyważyć. Z nami powinno być tak samo. Nie możemy też sami uciekać wciąż przed tym, czego mamy zaznawać, przed całym spektrum emocji. Im szybciej doświadczymy trudnych emocji, tym szybciej się z nimi oswoimy, i szybciej podejdziemy do nich konstruktywnie – czyli rozwojowo.
Każda emocja ma nam pomagać i takie jest ich zadanie. Trzeba tylko zrozumieć ich przekaz.

„Przyjemne emocje” – wspierają i dodają odwagi, inspirują, upewniają
„Nieprzyjemne emocje” – uczą, motywują, zmuszają do działania, uświadamiają prawdę

 

Jeśli mamy pragnienie coś zrobić, a przewidujemy, że inni będą cierpieli, to mamy do czynienia z pewnego rodzaju patową sytuacją, która mówi:

„Kiedy ja będę szczęśliwy, to inni będę nieszczęśliwi.”

Rzeczywiście coś jest na rzeczy. Ktoś na pewno będzie cierpiał i to nieuniknione, a dojrzałość w tej sytuacji polega na tym, żeby pozwalać ludziom przeżywać ich lekcje życiowe! oraz czuć się z tym spokojnie. Inaczej cierpieć będą wszyscy łącznie z nami.

TO POWYŻSZE PRZEKONANIE TO JEDNA Z NAJCZĘŚCIEJ SPOTYKANYCH BLOKAD, Z JAKIMI SPOTYKAM SIĘ U LUDZI PRAGNĄCYCH DOBREGO ŻYCIA. Nie można pozwolić sobie na szczęście mając w głowie taki program. Możesz łatwo sprawdzić czy działa on też u Ciebie! Wystarczy, że przyjmiesz za pewnik to, że Twoje szczęście kogoś unieszczęśliwi i zobacz jak się czujesz. Musisz przyjąć to za pewnik, aby ominąć wyparcie. Jeśli czujesz nieprzyjemne emocje to znaczy, że pogram jest aktywny, a jeśli czujesz spokój bez tłumaczenia się żadnego, wzruszanie ramionami to znaczy, że masz dystans.

 

Mamy w sobie głębokie pragnienie bycia dobrym człowiekiem i czasem mamy na ten temat SILNE SKRZYWIENIE. To skrzywienie powoduje, że bierzemy na siebie odpowiedzialność, która nie należy do nas.

np.
– Nie powiem czegoś osobie, bo się zasmuci
– Nie pójdę tam i tam, bo ktoś będzie zły
– Nie wybiorę robić, tego, co pragnę w życiu robić zawodowo, bo ktoś porówna się ze mną i będzie cierpiał
– Nie ubiorę się pięknie, bo moi znajomi nie umieją się ubierać ze smakiem i będą czuli się gorsi
– Nie kupie sobie drogiej rzeczy, bo ona kosztuje tyle ile zarabiają miesięcznie moi znajomi, albo ktoś w rodzinie
– Nie stanę się osobą, które pragnę się stać, ponieważ coś ktoś jakoś źle się będzie czuł…itp. itd.

W taki sposób zawsze będzie na Ziemi masę nieszczęśliwych ludzi, a kiedy pozwalalibyśmy sobie na emocje i nie uciekalibyśmy od nich, to byłaby szansa na to, żeby cały czas rosła ilość osób, która podąża za szczęściem szanując przy tym innych ludzi.

 

Kiedy rezygnujemy z dzielenia się z innymi tym, co dla nas ważne i nie robimy tego, co dla nas ważne, to nie szanujemy ani siebie ani innych ludzi. NIE BUDUJEMY GŁĘBOKICH WIĘZI, KTÓRE MAJĄ SZANSĘ ZAISTNIEĆ MIĘDZY INNYMI PRZEZ SZCZEROŚĆ – NIE ZAWSZE PRZYJEMNĄ.

Jak zatem ktoś ma szanować nas?

Oczywiście to nie możliwe żeby ktoś nas szanował jeśli my sami nie szanujemy siebie i swoich potrzeb…

 

Masz prawo wybierać ludzi do życia i powiem nawet więcej, to Twój obowiązek!

Tylko tak będziesz miał zdrowe relacje i będziesz czuł tę czystość w środku, ten komfort braku toksyki w Twoim życiu, tę obecność spokoju i pewności. Uświadom sobie, że starannie dobierając ludzi do swojego towarzystwa pomagasz nie tylko sobie, ale i tym ludziom, ponieważ nie tracisz ich czasu!

Nikt tutaj nie jest lepszy od nikogo. Po prostu wybieramy, to co jest dla nas najlepsze.

Masz prawo nie wybierać ludzi i inni ludzie mają prawo nie wybierać Ciebie. Im szybciej będziemy się czuli z tym OK, tym szybciej wykorzystamy swój cenny czas na poszukiwanie relacji, które nas spełnią, w których jest pełna WYMIANA.

Wspieram
Łukasz

Ps. Napisz do mnie jeśli chcesz skutecznej pomocy w Twoich problemach! Kliknij TUTAJ

Podziel się
Share on Facebook135Share on Google+0Share on LinkedIn0Tweet about this on TwitterEmail this to someone


2 komentarze

Click here to post a comment

  • Niby oczywista oczywistość. Ale dla mnie odkrycie na miarę zlota: pozwalać ludziom przeżywać ich lekcje życiowe! Dziękuję za ten artykuł 😀

    • Bo te rzeczy oczywiste mają różny poziom oczywistości 😀 Gdzieś dzwoni, potem dociera, potem wiemy, potem rozumiemy, a potem robimy, a potem jesteśmy świadomi 🙂 Proszę!!!