BLOG

Dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe i jak sobie z tym radzić?

Kiedyś patrzyłem na ludzi zastanawiając się dlaczego oni na wejściu otrzymali od życia więcej. Dlaczego ja nie otrzymałem tyle? Czy to jest sprawiedliwe, że inni mają łatwiej, a ja trudniej? Otrzymali lepsze rzeczy, pieniądze, lesze domy, auta, rodziny, buty, twarze, ciała, mowę, inteligencję, no tak wiele, a ja nie. Dlaczego tak jest? Dlaczego ja zaznałem tyle krzywd w dzieciństwie, a inni nie?

Wtedy jeszcze nie rozumiałem, że zadawanie sobie takich pytań i w ogóle myślenie w taki sposób jest jedną z największych trucizn jakie mogłem sobie samemu dawkować przez całe lata nawet o tym nie wiedząc. Dzisiaj pracując nawet z Wami nad Waszymi problemami i pomagając Wam się ich pozbywać słyszę co jakiś czas te same pretensje. Rozumiem to dobrze bo też tam byłem.

To może być poważny problem, ponieważ jeśli jest silnie zakorzeniony w nawyku, psychice i emocji to przemawia przez nas ciągle poczucie braku i tej niesprawiedliwości. To takie trudne i nieprzyjemne wciąż porównywać swoje życie do życia innych. Może nawet dojść do tego, że zaprzestajemy żyć własnym życiem, a ciągle żyjemy życiem innych obserwując ich na social media. Pojawia się w nas rozkładająca rezygnacja. Bezsens i frustracja. Czy można coś z tym zrobić? Czy rzeczywiście to wszystko musi być takie niesprawiedliwe? 

Niesprawiedliwość to poczucie. Nie ma tak naprawdę czegoś takiego jak sprawiedliwość i niesprawiedliwość. To jest twór naszych umysłów oraz emocji. Pragniemy sprawiedliwości i równości wtedy, kiedy czujemy, że czegoś nam brakuje, że zostaliśmy skrzywdzeni, albo po prostu kiedy inni mają więcej, łatwiej i lepiej. W przyrodzie takie coś nie istnieje. Tak, istnieją tylko związki przyczynowo skutkowe na które organizmy reagują w najbardziej dla siebie skuteczny sposób i powinniśmy się trochę pouczyć od nich takiej postawy, a uniknęlibyśmy wielu zastojów z powodu naszych buntów na to co jest. 

Starając się jednak zrozumieć  to zjawisko psychiczne  musimy uświadomić sobie jaka jest różnica pomiędzy domaganiem się sprawiedliwości z powodu doświadczonej krzywdy zadanej przez kogoś, a poczucia krzywdy wynikającej z naszego własnego konfliktu wewnętrznego wynikającego z niezaspokojonych potrzeb, deficytów, niespełnionych ambicji czy strachu przed byciem gorszym od innych.

Dlaczego życie jest niesprawiedliwe? Bo takie mamy przekonanie!
Dlaczego mamy takie przekonanie? Dlatego, że mamy żal.
Dlaczego mamy ten żal? Dlatego, że nasz mózg zawsze pragnie żyć w najlepszych możliwych dla siebie warunkach i mieć możliwie najlepsze rzeczy, atrybuty i cechy. Pragnie aby zawsze było lekko, dobrze, przyjemnie i dużo tego co najlepsze. Kiedy uświadamia sobie, że inni mają więcej „możliwości” dzięki temu co mają, albo nie muszą już się martwić o wiele to zaczyna się bać o siebie. 

Jeśli mielibyśmy najwięcej, najbogaciej i najpiękniej spośród innych osób z otoczenia i świata to czulibyśmy się jak królowie życia i nie byłoby w nas poczucia braku, ponieważ nie byłoby się z kim porównać! Mózg nie miałby szans stworzyć sobie bardzo korzystnej wizji posiadania tylu innych lepszych rzeczy i w konfrontacji z rzeczywistością nie powstałyby pretensje i żal. Jeśli tak to działa to nasz problem jest spowodowany naturalną ludzką zazdrością, a zazdrość wynika z lęku, a lęk z obawy przed nieprzetrwaniem. 

I tak oto czując brak, widząc, że inni mają lepiej, łatwiej, szybciej wpadamy w pierwotny mechanizm lęku przed tym, że nie mamy szans w przetrwaniu, w porównaniu z nimi, aby stać się w otoczeniu kimś ważnym, poważanym i lubianym, osiągnąć cele i spełnić nasze ambicje. Pragniemy być kimś i mieć coś, ponieważ to zapewnia przetrwanie w świecie społecznym, a tym bardziej konsumpcyjnym. 

Jak mogę osiągnąć swoje cele skoro nie wyglądam jak oni, nie mam tyle środków jak oni, nie mam domu od rodziców i nie mam inteligencji jak oni? To pytanie jest po prostu głupie. Zwyczajnie bezsensowne. Totalnie beznadziejne i bezwartościowe, a jednak zadawałem je sobie wiele lat i pewnie Ty je sobie zadawałeś nie raz i po nas inni też będą je sobie zadawali. To naturalne.

Jego celem jest tak nas sponiewierać, że tak się wkurzymy, obudzimy i zdamy sobie sprawę jak bardzo się okłamujemy, pchając nas jednocześnie do zmiany przekonań i działań. To czysty proces adaptowania się do warunków – ostatnio sporo o tym mówię i piszę.

Tak poczucie niesprawiedliwości ma spowodować, że zaczniesz działać!

Ma spowodować, że zdasz sobie sprawę ze swoich braków, ograniczeń, ale pomimo wszystko możesz działać. Nie zrobisz tego jednak bez zaangażowania i strategii. Po to właśnie mamy te wszystkie myśli i emocje, te oceny na temat innych oraz nas samych, aby zdać sobie sprawę z własnych ograniczeń i pomimo tego znaleźć obejścia oraz inne możliwości. 

Twój mózg po to Cię porównuje, abyś znalazł inne wyjścia, a nie po to, abyś zatrzymał się  i umierał dlatego, że czegoś nie otrzymałeś na wejściu od życia. Dlatego właśnie, że nie otrzymałeś, a zależy Ci na celach, marzeniach i ambicjach musisz być świadom sytuacji oraz odnaleźć się w niej!

Życie nigdy nie było niesprawiedliwe, bo życie to jeden wielki zlepek związków przyczynowo skutkowych w których się rodzisz, kiedy one już dawno temu trwały i zostałeś w nie wręcz wciśnięty.

Zadawanie sobie ciągle pytań typu „dlaczego oni tak, a ja nie?” jest bezsensowne i pozbawione rozsądku! Te pytania warto zadać sobie raz! Może dwa, aby zdać sobie sprawę z naszego niezadowolenia, za które potem powinniśmy wziąć odpowiedzialność. Jeśli jednak tego nie zrobimy to zrzucamy tę odpowiedzialność na życie, które jest głuche i nie odpowiada na Twoje zdziecinniałe pretensje! 

Kogo to obchodzi, że masz pretensje i roszczenia? NIKOGO!
Kogo to obchodzi, że użalasz się nad własnym tyłkiem zamiast działać i szukać innych dróg do celów? NIKOGO!
Jak mawiał mój tato: „To Twój zasrany interes i nikogo więcej”

Tak, bo użalając się nad wmawianą sobie samemu, przez siebie samego, coraz bardziej i z przekonaniem niesprawiedliwością tracisz tylko Ty – chyba, że bliscy na to patrzą, albo znajomi, to też uprzykrzasz im życie. Wybacz, ale taka prawda.

Nie jesteś nieudacznikiem, bo masz gorzej, jesteś nim, bo uważasz, że masz gorzej i uważasz, że to niesprawiedliwe! Sam skazujesz się na przekonanie o sobie jako o nieudaczniku tak samo jak skazujesz samego siebie na poczucie niesprawiedliwości.

Zmień to! Teraz i dzisiaj. Zrozum jak to działa i uwolnij się od ciężaru, który ma być zapalnikiem do działań, wglądem do sytuacji, a nie ograniczeniem, niesprawiedliwym zrządzeniem losu. Nie ma czegoś takiego. 

Masz to, co masz. Użyj tego co masz, tam gdzie jesteś, nie rezygnuj z ambicji tylko dostosuj do nich swoje możliwości!

Pamiętaj, tracisz czas jeśli żyjesz poczuciem niesprawiedliwości. To nic nie zmienia niezależnie od tego czego dotyczy. Nic! Uwolnij się i żyj swoim życiem bez żalu i pretensji!

Wspieram
Łukasz

Ps. Napisz do mnie jeśli chcesz skutecznej pomocy w swoich problemach! Kliknij TUTAJ
AKTUALNE KURSY Z METODY Ok, może tak być!© KLIKNIJ -> TUTAJ



18 komentarzy

Click here to post a comment

  • Jak zwykle trafny temat.
    Jeszcze raz to napiszę że dzięki Tobie i Twojej metodzie praca nad sobą i swoimi emocjami daje tyle satysfakcji i radości. Jest także świetna zabawą.
    Szkoda tylko że to my ludzie jesteśmy tak leniwi że mając tak genialne narzędzie do pracy odkładamy je na bok…

    • Dzięki Aniu! 🙂 Wiesz dzieje się tak, ponieważ brak nam decyzji, a brak jej nam, ponieważ część nas uważa, że nie musi, że są inne rozwiązania, a raczej łudzi się, że są 🙂 Póki nie mamy w sobie mocnej decyzji i nie czujemy w sobie zdecydowania to będzie odkładanie.

  • Niestety nie zbyt się zgadzam. To tyczy się może przeciętnej osoby, ale moja historia życia jest kwintesencją braku wszystkiego, nawet najdrobniejszych rzeczy. Od dnia narodzin już byłem skazany na porażkę i nigdy nie będę żyć nawet na przeciętnym poziomie, choć nawet gdybym wkładał w to cały swój czas, nieosiągane nigdy tego. co osoba przeciętna, pomijam nieszczęście mojej rodziny, ale ja sam chciałbym chociaż być przeciętny, a nawet to jest niemożliwe. Chociażby moje dzieciństwo pierwsze 9 lat. Brat został zamordowany, mama zamarła na raka, a ojciec został kaleką po wypadku w pracy, ale w moim przypadku zostaje tylko bieda i brak możliwości rozwoju. Chciałbym mieć takie trywialne problemy, jak wygląd, czy głos.

    • Jeśli masz dostęp do internetu to znaczy, że możesz się rozwijać. W cokolwiek będziesz wierzył to bezsprzecznie będzie Twoją rzeczywistością z czysto logicznego poziomu. Nie liczy się to co przeszedłeś bardziej od tego co zamierzasz z tym zrobić. Głęboko współczuje historii i jednocześnie wierzę, że takie myślenie jakie masz jest tego naturalnym następstwem, ale nie wypowiadasz się jak osoba dla której wszystko się skończyło – przez Twoje słowa przenika inteligencja, która została i nadal jest zwracana przeciwko Tobie. Rozejrzyj się za możliwościami uczenia się i robienia darmowych kursów, zdobywania kompetencji z dziedzin które Cię interesują. Skoro i tak już masz przerąbane to co szkodzi Ci na drodze tak zrobić? 🙂 Jest wiele zawodów, których możesz nauczyć się na kursach lub sam np. programista, copywriter itp i możesz pracować z domu odmieniając powoli swoje życie materialne. Jeśli się poddasz na starcie to na pewno nie dowiesz się co mogło Cię czekać. Jeśli uwierzysz, że jesteś gorszy, biedny i głupi to tak będzie, ale po co skoro można wierzyć i uważać inaczej. Wiara choćby w niezobowiązujący sposób w coś może pozwolić nam doświadczyć rzeczy niemożliwych. Tylko trzeba otworzyć temu drogę. Zejść z drogi arogancji, lenistwa, próżności czy pychy i zwyczajnie troszczyć się o siebie i swój rozwój. Dopóki masz dostęp do internetu możesz dużo, ale czy chcesz? To już inna bajka.

  • Niestety,ale tak naprawdę to tylko psychologiczną rada na to,jak trzeba żyć żeby nie zwariować. To sensowne wytłumaczenie chorym,naiwnym i podatnym na manipulacje jednostkom…Prawda jest taka,że niestety na świecie panuje totalna niesprawiedliwość,przykładów mógłbym mnożyć…Musimy na pewno coś robić,żeby jakoś funkcjonować,ale nie pisz proszę że nie ma czegoś takiego jak niesprawiedliwość…

      • Witam,
        Widze ze nie ma odpowiedzi od kolegi. Wiec moze ja pozowle sobie na zdefiniowanie sprawiedliwość: w mojej ocenie (choć mam nadzieje nie jestem jedyny z takim przekonaniem) sprawiedliwość to pewne założenie – postepujsze dobrze – nagroda postepujesz zle- kara, (takie przekonanie również panuje w wielu rel.) na wiase mówiąc bardzo ciekawy artykuł – prawdopodobnie tak jak i mnie, tak i innych internautów sprowadziło tu poszukiwanie odpowiedzi na pytanie – czemu świat jest niesprawiedliwy? czemu założenie że za złe sie karze z za dobre wynagradza nie do konca ma sie do rzeczywistości?. Moja opinia jest taka – tak aby odnieść w tym „niesprawiedliwym świecie” sukces czasem trzeba sie ubrudzić i być gotowym na poświęcenia. Znacznie trudniej jest powiedzieć kurcze musze zaczać pracować więcej, wstawać wcześniej i być może być bardziej asertywny aby jakość mojego zycia wzrosła. Czasem lepiej zwalić odowiedzialność na los niż przyjać odpowiedzialność za samego siebie. Tak wieże w sprawiedliwość i szczęscie – im wiecej pracuje tym wiecej mam i sprawiedliwości i szczęscia 😉

        • Sprawiedliwośc to energia zemsty. Jesli chcemy sprawiedliwości, chcemy zemsty na innych za to, że maja lepiej w naszym odczuciu. Maja coś co od nas wymaga dopiero osiągnięcia tego, czyli wysiłku.

  • I jeszcze raz ja – w temacie życie jest niesprawiedliwe – mam nadzieje że moze ten wpis pomoże.
    Założenie – Tak, życie jest niesprawiedliwe … i teraz masz 2 opcje: Opcja 1: Pogodzić się z tym faktem (trudne) Opcja 2: Pogodzić się z faktem, że duza część rzeczy która Cię spotyka jest efektem braku Twojej wytrawałości, wiary w samego/samą siebie, braku wyznaczonych celów i szukania wymówek itd itd. I teraz podsumowanie – „Nie odrazu Rzym zbudowano – ale cegły noszono codziennie ! ” 🙂 wiec zacznij nosić swoje ciegiełki codziennie wytrwale aż zbudujesz z nich pałac – możesz też kogoś wykorzystać do noszenia cegieł za Ciebie (jeżeli masz w sobie rekina) ale jeżeli jesteś powiedzmy – wrażliwy/wrażliwa noś ciegiełki samodzielnie – ostatecznie siedzać już w swoim „pałacu” bedziesz miec w nosie, czy życie jest czy nie jest sprawiedliwe 😉

  • Odechciało mi się czytać po przeczytaniu, że życie wydaje nam się niesprawiedliwe przez żal.. nie zawsze tak jest, życie jest niesprawiedliwe, jeśli nie chce wciągać tego w swoje życie przez swój żal, to patrzę na inne przypadki, obce, sprawiedliwie ktoś trafia do więzienia a potem się okazuje ze jest niewinny? Takich podobnych, nie związanych nawet z więzieniem jest tysiące, setki tysięcy.. Dalej odechciało mi się czytać, być może znajduje się tam głębszy sens, ale dla mnie jako czytelnika może początek był zle zbudowany

  • Witam,
    Może i ja napiszę kilka słów….
    Nie do końca zgadzam się z Autorem tekstu. Jest zbyt ogólnikowy a przecież każdy człowiek, każda sytuacja jest inna! Co ma zrobić osoba niepełnosprawna? Dojść do celu , marzeń jak nie w ten sposób to w inny… To tylko tak się mówi! I najczęściej mówią to osoby które nie mają podobnych problemów! Dlatego piszą głupoty! Jeśli w życiu następuje normalny cykl zdarzeń to najczęściej jest ok, lecz wystarczy że powstanie jedno złe zdarzenie i cały cykl reszty zdarzeń już się zmienia! To powoduje stres, i kolejne złe zdarzenia! Dlatego jeśli ktoś pisze czy mówi że do celu można dojść jak nie tak to inną drogą, jest jednak w błędzie! Czasem innej drogi już po prostu…..nie ma bo z wielu powodów być nie może! Zostaje zakłócony rytm wydarzeń. Oczywiście….czasem można próbować, lecz to zależy od skali problemu, i ile czasu musimy przeznaczyć by rozwiązać problem, a czasem tego czasu już nie mamy! I niestety tracimy coś z naszego życia! Coś, co inni mają, ale nam nie było dane mieć! Owszem…nastawienie psychiczne dużo robi, lecz to nie jest najważniejsze! Najważniejsze jest wyeliminować problem, ale czasem…. Czasem nie jest to możliwe lub może nam to zająć całe życie! Niestety niesprawiedliwość ludzka jak i może….Boska? Sprawia że gro osób ma po prostu wszystko gdzieś, i ja ich rozumiem! Bo człowiek ma psychikę, i nie jest z kamienia! Widzi, czuje itp…. gdy coś nie idzie jak powinno, a jest tego dużo, gdy problemy się mnożą, to po prostu… Nadchodzi moment że człowiek …wysiada! Nie ma sił walczyć! I jest to proces naturalny! Bo wszystko ma swoje granice! Oczywiście….jak napisał Autor… – przykład czerpał chyba od… Stoików… Że nie problem jest sam problem…tylko co z nim zrobisz?… Tylko pamiętajmy że słowa te pisał w oryginale chyba… Marek Aureliusz w dawnych czasach gdzie życie jednak było inne. I problemy nieco inne jednak. A my żyjemy tu i teraz. Czasem jedno wydarzenie z życia może nam pomóc żyć, lub zamienić je w koszmar! A wtedy już nic nie jest takie same! Pozdrawiam

    • A co jeśli życie po prostu jest, a to my je oceniamy za niesprawiedliwe bo nie spełnia naszych oczekiwań? 🙂

      • Ale patrząc z boku. Czy to sprawiedliwe, że są na świecie dzieci, które nie mają co jeść, dzieci bite przez rodziców, chorujące na nowotwory, nie mające domu, tułającego się. Czy można mówić, że oceniam tu źle. Artykuł fajnie tłumaczy niesprawiedliwość, którzy sami ją czują. A co z niesprawiedliwością, której nie czuje osobiście tylko cierpię, jak widzę krzywdy dziejące się innym ludziom? Jak wytłumaczyć sobie definicje „sprawiedliwosci” widząc i słysząc namacalnie co dzieje się na Ukrainie. Można powiedzieć żyj własnym życiem, ale gdyby każdy żył swoim to nie było by osób, które niosą pomóc tym, którzy zostali skrzywdzeni przez osoby, które nie żyją własnym życiem tylko mszczą się zabijając innych

        • Bardzo dobre pytanie 🙂 Nie mam na to odpowiedzi innej niż z poziomu odpowiedzialności emocjonalnej. Jest różnica między empatią i pragnieniem niesienia ulgi czy pomocy – sam tym żyję każdego dnia i napędza mnie moje pragnienie, by innym było lepiej – a różnica między nadmiernym przeżywaniem cierpienia innych i jednocześnie nic nie robienie z tym! Jeśli ktoś cierpi z niesprawiedliwości jaka spotka innych to należy podjąć działanie aby swoje emocje jakoś uzewnętrznić, a także uregulować po przez działanie w tej sprawie. Jeśli tego nie robimy, to robimy krzywdę sobie, a tamtym osobom nie pomagamy! Nic nie zmieniamy a zmieniamy siebie na gorzej. Albo działamy, albo dopuszczamy, godziny się, że nie mamy natomiast wpływu. Niezgoda i poczucie niesprawiedliwości ma być motywatorem, ale łatwo może stać się utrapieniem z poczuciem obwiniania za to innych.

  • Pare lat temu myslalam w ten sposob i systematycznie dazylam do celu, pozniej zycie mi pokazalo, ze jednak nawet wieksze osiagniecia nic nie daja jesli nie urodzisz sie bogaty i ze znajomosciami. Niestety to jedyna prawda, tak jak smierc.